Rosówka

Nie sposób zaprzeczyć, że skąposzety są jednymi z najstarszych mieszkańców naszej planety, mającymi kontakt z naszymi prapradziadkami, a nawet praprapradziadkami, którzy byli prawdziwymi wędkarzami.

Przez długi czas zastanawiałem się, jak rozpocząć artykuł o rosówce w sposób zwięzły i treściwy, jednocześnie oddając istotę wędkarskiej wartości tej przynęty. Mam nadzieję, że teraz udało mi się to osiągnąć. Podstawowymi zaletami tej przynęty są jej uniwersalność i skuteczność. Wszystkie gatunki ryb zamieszkujące nasze wody znają i cenią tę przynętę. Rosówka może się co najwyżej nie zmieścić w rybiej paszczy, ale również to jest jej niewątpliwa zaleta. W przeciwieństwie do czerwonych robaków rosówka odznacza się dużą selektywnością i, w przypadku założenia na haczyk pęczka rosówek, pozwala na skuteczny połów nawet największych okazów. Zestaw na węgorza zakończony wielkimi rosówkami niestety może nie tylko prowokować te największe do brania. Czasem niewielkie „sznurowadła” dają radę z taką porcją pożywienia. Rosówki to największe dżdżownice, których maksymalna długość może przekraczać dwadzieścia centymetrów. Często można je spotkać na ścieżkach i chodnikach po długich nocnych deszczach. Ich barwa zmienia się od intensywnie czerwonej do czerwonobrązowej. Są bardzo ruchliwe i żywotne, ale mało odporne na przegrzanie, co należy brać pod uwagę podczas ich przechowywania. Dlatego warto zastąpić tradycyjną puszkę z trawą specjalnie wykonanym do tego celu pudełkiem, zbudowanym z drewna, styropianu lub innego porowatego materiału, który będzie przepuszczał powietrze, jednocześnie zatrzymując wilgoć. Pozyskiwanie rosówek nie jest specjalnie skomplikowane; wystarczy wyjść w nocy na zroszone deszczem lub rosą trawniki i można je nazbierać do woli. Podczas zbierania rosówek pomocna może być latarka z przysłoniętym białym światłem, aby nie płoszyć dżdżownic. Rosówka sprawdza się niemal we wszystkich metodach połowu: na gruncie, na spławik, a nawet przy spinningu, znacznie zwiększając skuteczność połowu dzięki swojej atrakcyjności dla ryb.
Jak łowić na rosówki?
Sposobów uzbrajania i łowienia jest mnóstwo, ale zacznę od tych najbardziej wyszukanych. Uzbrojenie rosówką główki jigowej, służącej do łowienia „na szuranego”, jest jednym z najlepszych sposobów testowania łowiska. Mocno spłaszczona i wygięta na kształt płozy główka nie pozwala obrócić się przynęcie hakiem do dołu, co umożliwia swobodne penetrowanie dna łowiska. Dozbrajanie całymi rosówkami lub ich fragmentami obrotówek, wahadłówek oraz woblerów to znana wszystkim metoda na „przełamanie” bezrybia. Nie jest to rozwiązanie nieeleganckie, wręcz przeciwnie. Zapewniam, że nie ma to nic wspólnego z lekceważeniem umiejętności mistrzów spinningu i niczym nie różni się od zastosowania fabrycznych atraktorów.
Ciekawym sposobem, który udało mi się podpatrzyć, jest puszczanie „na spław” nieobciążonego pęczka rosówek. Rzucanie takim zestawem daje znaczny zasięg, a naturalny dryf z prądem rzeki ożywił już niejedną martwą wodę. Z zacięciem nie ma problemów – drobnica i tak się za to nie weźmie, a ryby przyzwoitej wielkości będą chciały zabrać przynętę razem z wędką. Ciężki grunt sumowy, sandacza czy też węgorza przyniósł już niejednemu wędkarzowi sukces. Przystawka postawiona tuż przy wysokiej burcie wyciągnęła z korzeni i wykrotów niejednego amatora rosówek.
Nie ma sensu dłużej wyliczać. Przynęta letniego okresu, choćby nie wiadomo jak była używana, uczyni łowną każdą wędkarską metodę. Oczywiście, z wyjątkiem wędkarstwa muchowego – w tym przypadku trudno, ale muszkarze i tak nie tracą ducha.





