Czerwone robaki
Czerwone robaki i dżdżownice ziemne należą do rodziny pierścienic i stanowią naturalny pokarm dla ryb w niektórych porach roku, zwłaszcza w czasie wezbrań rzek, kiedy woda wypłukuje robaki z podmywanych brzegów, co sprawia, że są one szczególnie skuteczne po powodziach. Kiedyś czerwone robaki były powszechnie stosowaną przynętą ze względu na ich łatwą dostępność. Jednak obecnie, stopniowo ustępują one miejsca białym robakom, ochotce i przynętom roślinnym. Wiele osób, niesłusznie, przestało używać czerwonych robaków, uważając je za mniej skuteczne. Osobiście uważam, że są one nadal skuteczne w połowie przypadków wielu gatunków ryb.

Zaskakuje mnie, że czerwone robaki prawie w ogóle nie są wykorzystywane na zawodach wędkarskich. Jednak czasami może to mieć decydujący wpływ na wyniki. Przypominam sobie sytuację z ostatnich zawodów, kiedy przez dłuższy czas nie miałem brań, podczas gdy zawodnik z wyższego stanowiska złowił cztery leszcze. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak z moją zanętą. Dlatego szybko przygotowałem parę kulek zanętowych, wzbogaconych siekanymi czerwonymi robakami, i założyłem na haczyk również gnojaka. Po kilku minutach leszcze i klenie zaczęły brać. Nawet złowiłem jedną brzanę. W sumie zająłem pierwsze miejsce. Podczas rekreacyjnego wędkowania, gnojaki używam przede wszystkim do połowu lina i okonia.
Te przynęty są również równie skuteczne w połowie na leszcze, klenie, jazie, brzany i karasie. Faktycznie, są one najbardziej uniwersalną przynętą na białą rybę, chociaż nie zaleca się ich stosowania do połowu płoci i uklei, ze względu na trudności z zacięciem. Często czerwone robaki na węgorze są lepszą alternatywą od rosówek, choć wtedy można spodziewać się brań każdej ryby.
Zgadzam się, że najmniejsze robaczki są często najlepszą przynętą. Wybieram te trochę większe od ochotki. Na ogół używam haczyków w rozmiarze 12-14 podczas rekreacyjnego połowu, a o dwa numery mniejsze podczas zawodów. Dobrze sprawdzają się również kanapki, na przykład gnojaczek zablokowany białym robakiem lub kasterem.
Kluczową sprawą jest właściwe założenie przynęty. Często spotykane nad wodą nawlekanie całego robaka na haczyk nie pozwala wykorzystać wszystkich jego zalet. Przekłuty w jednym miejscu gnojaczek pozostaje długo ruchliwy i bez oporów jest zasysany przez rybę razem z haczykiem. Aby zwiększyć wydzielanie zapachu, zgniatam paznokciami ogonek robaka.
Osobiście uważam, że szare dżdżownice i gnojaki smakują rybom podobnie, jednak robaki kupne często mają intensywniejsze zabarwienie i są żywsze, co przyciąga ryby z większej odległości.
Rzeczywiście, odradzam używanie czerwonych robaków, gdy po przekłuciu wypływa z nich żółta ciecz o intensywnym zapachu. Prawdopodobnie jest to związane z ich biologią i cyklem rozrodczym, występującym tylko w niektórych porach roku. Gnojaczki najlepiej przechowywać w ziemi z kretowiska lub darni. Uważam, że przechowywanie ich w fusach od kawy, piasku i innych podłożach może pozbawić przynętę naturalnego zapachu. Woń, jaką wydzielają robaki, jest rybom dobrze znana i naturalna. Podobnie zapach ziemi może przyciągać ryby z daleka, nawet bez gnojaków.
Starsi wędkarze stosują czasem niezwykle skuteczny sposób zanęcania, polegający na wypuszczeniu na kawałek darni czerwonych robaków, a następnie umieszczeniu go w łowisku. „Czerwonki” są długo wypłukiwane przez prąd, co przyzwyczaja ryby do poszukiwania pokarmu niesionego przez wodę. Jeśli nie kupuję gnojaczków w sklepie, szukam ich pod stertami liści lub trawą. Lepiej nie kopać zbyt głęboko, ponieważ tam znajdziemy szare dżdżownice, które są mniej ruchliwe. Poza tym są one moim zdaniem nieco zbyt duże. Kiedy odgarniemy zbutwiałą ściółkę znad czarnej ziemi, powinniśmy zobaczyć malutkie, ruchliwe gnojaczki, których szukamy. Dobrze jest również wbijać w ziemię w pobliżu patyk i poruszać nim przez kilkanaście sekund. Zazwyczaj kilka robaczków wylezie na powierzchnię. Ten sposób pozyskiwania gwarantuje nam, że będziemy mieli przynętę w dobrym stanie. Uszkodzenia dyskwalifikują robaki, które mamy zamiar przechowywać przez kilka dni. Najprawdopodobniej zdechną i zaczną się psuć, a zapach zgnilizny nie zachęci do brania żadnej ryby.
